sylwestrowe loty i skoki

Prognozowane okienko pogodowe w Sylwestra, było sygnałem do zorganizowania skoków i lotów szybowcowych w Aeroklubie Gliwickim. Informacja poszła różnymi kanałami, odezwała się spora grupa chętnych do wzbicia w powietrze i oczywiście do koleżeńskiego spotkania integracyjnego. Każdy żegna upływający rok w sposób dla siebie przyjemny i ciekawy, a możliwość polatania lub wykonania skoku, na pewno jest nie lada atrakcją. Zwłaszcza przy sprzyjającej pogodzie, gdy pokryta śniegiem okolica dostarcza dodatkowych wrażeń. Zimowe krajobrazy w czasie lotów i skoków nie są często spotykane.

Dla skoczków przygotowany został samolot GAWRON, a szybownicy mieli do dyspozycji wyciągarkę i PUCHATKA.

Aura w sobotni ranek okazała się łaskawa. Wyglądało poranne słońce, wiał słaby wiatr i choć temperatura panowała dość niska, radośni, opatuleni lotnicy i skoczkowie szykowali się do startów. Odprawa przed skokami i lotami prowadzona przez Szefa Wyszkolenia Ryszarda Ptaszka przebiegła sprawnie. Sprawdzenie sprzętu przed lotem, próba silnika samolotu wypadły pomyślnie więc pierwszy wylot skoczków zajął miejsce w samolocie.  Gawron sprawnie nabierał wysokości i po kilku minutach lotu skoczkowie oddzielili się od samolotu, kilka sekund wolnego spadania i kolorowe czasze spadochronów szybowały nad Gliwickim Lotniskiem. Dokładna obserwacja siły i kierunku wiatru, pozwoliła skoczkom wylądować w wyznaczonej strefie lotniska, by w tym czasie mógł wykonać kolejne loty za wyciągarką szybowiec Puchatek.

Puchatek wzbijał się dziarsko z dwuosobową załogą osiągając prawie 400 m wysokości. Usprawniona jesienią winda i świeżo wyszkolony wyciągarkowy Franek Adamczak spisywali się świetnie. Ze wszystkich aeroklubowych pojazdów ze ściąganiem liny po zmarzniętym lotnisku najlepiej radził sobie traktor. Może reszcie należałoby sprawić zimowe opony. U góry chwila na podziwianie pięknego widoku: na ośnieżone pola i miasta, wystające znad inwersji szczyty gór w słońcu, i cień chmur na północy. Prawy krąg, podejmowane przez niektórych heroiczne, choć niezbyt efektywne próby krążenia w zmniejszonym opadaniu i same celne lądowania. 21 startów i tyleż lądowań, niech to będzie pomyślna wróżba na przyszły rok.

Skoczkowie po skoku i dotarciu z powrotem do spadochroniarni są wypytywani o wrażenia ze skoku przez pozostałych kolegów: czy ujemna temperatura mocno dokucza w czasie lotu samolotem, jak się ląduje na zaśnieżonej murawie. Wszyscy podkreślają że skoki w temp. ok. minus 10 stopni są atrakcyjne i ciekawe, ale zalecają docieplenie następnym skoczkom. Kolejny wylot już w samolocie, kołowanie na start i lot nad punkt zrzutu. Wyrzucający to doświadczeni skoczkowie, mają już setki a nawet tysiące wykonanych skoków, korygują kurs samolotu, by skoczkowie w locie na otwartych czaszach spadochronu, walcząc z wzmagającym się wiatrem z różnych kierunków, lądowali na lotnisku. Skaczą uczniowie-skoczkowie którzy mają na swoim koncie po kilkanaście wykonanych skoków i dla nich są to dość trudne warunki. Dali radę – lądowali wszyscy bezpiecznie w wyznaczonej strefie lotniska.  

Chętnych skoczków było na pięć wylotów Gawrona, pogoda też się zmieniała, słońce przykryły chmury więc ogłoszono koniec skoków. Hangarowanie samolotu, magazynowe układanie spadochronów przebiegło sprawnie i kierownik skoków Jan Isielenis na odprawie w ciepłej klubowej spadochroniarni, po zakończonym dniu lotnym, omówił wykonanie zadań. Otwierając szampana jeszcze bardziej poprawił dobry nastrój, „wszyscy wszystkim ślą życzenia”, również typowo spadochroniarskie. Dyrektor Aeroklubu Krzysztof Piekarczyk składając życzenia stwierdził, że po kilkuletniej przerwie, nawiązaliśmy do tradycji wykonywania lotów i skoków sylwestrowych w Aeroklubie Gliwickim. Zawsze cieszą się one dużym zainteresowaniem wśród naszych członków, mimo zimowej już pogody. Szef Techniczny Tomasz Wostal życzył również udanego następnego sezonu. Pamiątkowa fotka wykonana przez Antoniego Witwickiego będzie nam przypominać sympatyczne pożegnanie Starego Roku. Rozstaliśmy się w dobrych nastrojach z myślą, że już niedługo bo wiosną rozpoczniemy następny sezon, a my jesteśmy zawsze chętni wzbić się w powietrze, jak to ktoś zgrabnie określił.
Szybownicy zakończyli loty również przed zachodem słońca, nastrój panował świąteczny a dominowały życzenia udanego kolejnego sezonu lotnego.

W galerii można obejrzeć zdjęcia autorstwa Antoniego Witwickiego.

Jan Isielenis, Ewa Mokrosz